piątek, 20 lipca 2012

„Wypiłem ostatni w tym sezonie kubek wód mineralnych w Instytucie w Ogrodzie Saskim i wczoraj rozpocząłem kąpać się w Wiśle”.
Żółkowski dmąc w Francuzów werwę swą własną
Grał, że niechaj go jasne pioruny trzasną:
Przypatrujcież się bacznie, i starzy, i młodzi,
Jak ten człowiek je, pije, śmieje się, chodzi
Jak łączy w roli, scenę li mając na względzie,
Rozum w grze, prawdę w ruchach, arcydzieło wszędzie.
13 lipca 1876 Kurier Warszawski
Żali się w liście do córki Rafaeli: „Grać nie dają, role dobre w nowych sztukach zabierają, słowem wygląda tak jakby się mnie chcieli pozbyć, przez co jestem zgryziony, po nocach nie sypiam, słowem źle”.
3 stycznia 1876 po występie w Hrabinie artystę przy ogromnych brawach wywołano pięć razy. Żółkowski pił „zdrowie publiki…” Podobno na każdy występ w Hrabinie August Potocki, słynny „Gucio”, przysyłał  Żółkowskiemu najlepsze wina.
W tym czasie w reżyserii Chęcińskiego próbowano którąś ze sztuk po raz dwudziesty; autor, sądząc, że tego dosyć już dla artystów, podszedł do Żółkowskiego pytając, „czy aby nie przesadzamy z tymi próbami?” „Nie, odrzekł tenże, sztukę tak wyuczoną aktorowie pamiętać będą wiecznie i czuć się w niej swobodnie; zresztą lepiej jak prób za wiele, aniżeli za mało”. („Echo Muzyczne, Teatralne i artystyczne” 1889 nr 322)

czwartek, 19 lipca 2012


Po przedstawieniu STOLIK MAGNETYCZNY, Żółkowski NOTUJE: ”Wywoływano czterykroć. Niewielki magnetyzm”.
Innego dnia
„Pomyliłem się na końcu… zamiast <magnetyzm> powiedziałem <artretyzm>”.

6 kwietnia 1853 zmarła Ludwika Żółkowska, matka artysty, około 10-tej wieczorem, gdy Żółkowski grał w komedii Jaki ojciec, taki syn. Artysta kochał bardzo matkę; zredagował następująca klepsydrę: „Ludwika Maria z Ebelów Żółkowska, artystka dramatyczna teatrów warszawskich, emerytka, przeżywszy lat 63 dn. 6 kwietnia 1853 przeniosła się do wieczności. W smutku pogrążony syn”. (Klepsydra w zbiorach PIS)

22 czerwca tego roku odbywa się pogrzeb syna Żółkowskiego, Alojzego Aleksandra.
W liście do matki: „Dziękuję za książkę; wczoraj całego przeczytałem Hamleta”.

23 kwietnia 1849 „Wystąpienie pana Żółkowskiego na scenę w stanie nieprzyzwoitym, jego gorszące się zachowanie, a następnie powód słabości zasługują na surową naganę. Po raz ostatni Dyrekcja, skazuje go na utratę połowy płacy miesięcznej jako karę porządkową, zawiadamia pana Ż., że na przyszłość, gdyby to miało miejsce, kara nierównie bardziej obostrzona zostanie". (Pismo w zbiorach PIS)


15 marca 1847 roku Żółkowski  zapisuje „Położono  mi areszt na pensji; mówiłem z Halpertową (koleżanką i żoną dyrektora Teatru)".

środa, 18 lipca 2012

13 czerwca aktor był u Księcia  feldmarszałka i dostał  pozwolenie mieszkania, zapewne w pałacu namiestnikowskim ( na Krakowskim Przedmieściu)
19 lutego 1846 odbył się ślub Alojzego Żółkowskiego z Teklą ze Skalskich, panna 24-letnią.
Dyrekcja Teatrów wypłaciła Żółkowskiemu  150 rs, jako gratyfikację „ z powodu wejścia w związek małżeński”. Decyzję podpisał Halpert. (M.Rulikowski, Notatki)
Reżyser Teatru Jasiński otrzymał polecenie wstrzymania się z rozpoczęciem przedstawienia aż do czasu przybycia Księcia namiestnika (Paskiewicza). „Pan Żółkowski dał znak podniesienia zasłony, a nadto napominającemu go reżyserowi odpowiedział w sposób nieprzyzwoity i ubliżający”. Nałożono za to na aktora karę  rubli srebrnych 7 kop. 50. (M. Rulikowksi, Notatki)
12 grudnia 1842 r. Żółkowski złożył prośbę do Namiestnika o wsparcie, gdyż wskutek popełnionej u niego kradzieży zadłużył się w kasie Teatralnej na około 3500 złotych i sumy tej nie może opłacić. Książę namiestnik przyznał mu tylko 75 rubli, to znaczy 500 złotych i zwrócił się do prezesa Abramowicza o wsparcie dla Żółkowskiego.

wtorek, 17 lipca 2012


W komedii Stanisława Bogusławskiego Krewni grała cała rodzina Żółkowskich: "starszą kuzynkę-wdowę po czterech mężach a o piątym myślącą – pani Żółkowska, której nikt by z naszych artystek dobrze w tej roli nie zastąpił; starą pannę – wybornie jak zwykle pani Kostecka (córka śp. Alojzego Żólkowskiego), a modnego Edwina -pan Żółkowski. Rzadki artysya! Każdej sztuce, w ktorej ma jaką bądź, byle godną jego talentu rolę, dodaje nie tylko wartości, ale jej pomyślność zapewnia".

poniedziałek, 16 lipca 2012


"Okrzyki te trwały minut kilka, bez różnicy płci i wieku powtarzały je wszystkie usta. I znowu zaledwie artysta zdołał wymówić pierwsze wyrazy roli, powstawały silniej i pomnażały się co chwila. Rzecz niepamiętna u nas, że w środku aktu, natychmiast po zejściu pana Żólłkowkiego ze sceny, wszystkich głosy jednomyślnie wywołały odzyskanego drogiego nam artystę. Tak w ciągu sztuki i po jej ukończeniu pan Żółkowski był dziesięćkroć wywoływany w gronie oklaskówi okrzyków radości. Przyjęcie tak wielkie jednego artysty uczymiło dzień ten uroczystym dla wszystkich. Pan Żólkowski umie te względy szacować i w każdej chwili dowodzi, że dla swych ziomków żyje i żyć uważa za jedyny obowiązek. Jak publiczność oklaskami, tak Zarząd Teatru czynną pomocą utrzymuje ten talent rzadki, mogący być chlubą każdej sceny." ("Pamiętnik Sceny Warszawskiej" 1840)

"Dano dnia 26 po raz 40-ty czarodziejską melodramę Gałganduch, farsę, która na 10-tym przedstawieniu niewiele już liczyla widzów. Jakeśmy się spodziewali – tłok był nadzwyczajny. Kilka scen początkowych przeszło w gwarze i nieuwadze, na to wszystko co, co teatr przedstawiał. W oczach publiczności malowała się najwyższa niespokojnosć, niecierpliwosć i wesołość. Ozwała się returnella walczyka zwiastującego wejście Żółkowskiego, a zewsząd, jakby jedną siłą podjęty, uderzył grzmot oklasków.Wrzawa tak nagła i silna wstrzymała pierwszy krok artysty. Wzruszony tym dowodem przywiązania i radości nie miał mocy dalej postąpić. Krzyk ogłuszający, nie ustawał, owszem, za każdym krokiem zbliżał się do widzów zdawal się podwajać i nie mieć końca. Bladość pokryła lica artysty, a po chwili rozrzewnienie wycisneło łzy prawdziwej, największej może w życiu jego radości [...}".


"Miesiąc ten nie poszczycił się żadną nową sztuką lub nowym artystą, będzie jednak więcej pamiętny, a nawet pozostanie nim na zawsze jedną chwilą piękną w kronice teatru, a najpiękniejszą dla p. ZÓŁKOWSKIEGO. Szesć miesięcy prawie życia artysty zostało w niebezpieczeństwie, już niejednokrotnie zatrważające przychodziły wiesci; los jednak i natura sprawdzić się im nie dozwoliły. P. Żółkowski używał przez dwa miesiące kąpieli morskich, a odzyskawszy zdrowie i siły wrócił na scenę, gdzie brak jego talentu dotkliwie dawał się uczuć, a gdzie go publiczność z trudną do opisania niecierpliwoscią i trwogą oczekiwała. Nie przebierano w sztukach, jaka by najstosowniejszą była na jego wystąpienie: każda, choćby najdawniejsza i najmniej warta byle się w niej ukochany artysta pokazał, sprowadziłaby pewnie tłok widzów".



"w czasie przedstawienia Biednego rybaka przybył do teatru w stanie nieprzyzwoitym [pijany?], czego dowiódł przez swe oburzające postępowanie z będącym na scenie kolegą, co zwróciło uwagę publicznosci i Dyrekcji. Ze względu, że podobny wypadek pierwszy raz miał miejsce i że przeprosił kolegę , Dyrekcja skazuje go tylko na karę porządkową opłacenia zł 30" Orzeczenie podpisał Bonewantury Kudlicz (Pismo w zbiorach M.Rulikowskiego, PIS)"

niedziela, 15 lipca 2012


25 marca 1840 roku następca tronu rosyjskiego, Wielki Książę Aleksander Mikołajewicz późniejszy Aleksander II, zjawił się w teatrze: grano Jedną chwię Jasińskiego. Gra Żółkowskiego zwróciła uwagę dostojnego gościa, kazał mu wyrazic swoje zadowolenie. (W. Krogulski, Notaty starego aktora, rkps, PIS, s.134)

piątek, 13 lipca 2012


W sztuce Piętno hańby: "Żółkowski wystąpił w charakterze zupełnie obcym dotychczasowemu jego zawodowi: rolę lichwiarza odtworzył i odegral z geniuszem. Ciągłe oklaski świadczyły, ile publiczność ocenia grę tego artysty; i wczoraj p. Żółkowski przekonać się był powinien, iż nawet nie śmiejąc się zdoła śmieszyć i podobać się". (GW 1838 nr 262)

13 sierpnia 1838 roku matka artysty, kupuje od pana Nowickiego za 12000,00 zł grunt -kolonię Augustów - Kobiałka z dóbr Potockich Nieporęt. Żółkowscy nie gospodarowali sami, lecz dierżawili grunt. Tak znaczny wydatek dowodzi zamożności Żółkowskich.

W pierwszych rolach Żółkowski naśladował doskonałego komika Zdanowicza, kolegę ojca.


"Czwarta rola jako Dandolo w operze Zampa ... umocniła stanowisko młodego artysty rokującego wielkie nadzieje" ( M. Rulikowski, Życiorys Ż)

"Wczoraj młody Żółkowski jako drugą wstępną rolę przedstawił młodego Sieciecha. Ta rola wprawdzie potrzebuje wydoskonalonego talentu, aby taki sprawiła skutek, jaki dzieło wymaga; młody artysta w wielu miejscach przekonał o niepospolitej zdolności. Zdobią go piękna postać i głos czysty, donośny. Spodziewać się należy, że w następnych przedstawieniach tej roli okaże więcej żywosci i bardziej się przejmie tym charakterem, życzą mu tego przyjaciele, którzy w tej nadziei zaszczycili go wczoraj przywołaniem" (KW 1833 nr 312).


19 listopada 1883 r. gra w komedii Dwóch Sieciechów Louis Picarda, tłumaczonej przez Żółkowskiego - ojca. Rolę Sieciecha Młodszego objął młody Alojzy po swoim ojcu.

"Wstęp pierwszy na scenę młodego Żółkowskiego wczoraj w Wielkim Teatrze był jednym z najszczęśliwszych; przedstawił on rolę Anglika w operze Fra Diavolo z powszechnym zadowoleniem słuchaczów, napełniających wszystkie miejsca. Znawcy uważają, że ciągle zajęty swą rolą, nieustannie baczy na wszystko, co gruntowną grę sceniczną stanowi, może stać się artystą użytecznym i przypominać tak długo i tak sprawiedliwie od naszej publiczności swojego ojca. Przyjaciele życzą, aby trwał w chęci stania się użytecznym w tym zawodzie i aby nie poprzestał tylko na pochwałach przy pierwszym wstępie otrzymanych. Debiut został powszechnym odglosem obecnych przywołanym". (KW 1833 nr 290.

1 lipca 1833 roku Żółkowski zostaje umieszczony na etacie w teatrach warszawskich.
"Debiut w roli Lorda Kokborna (Anglika) w operze Fra Diavolo, granej od 27 października 1833 r. Publiczność pierwszy raz widzi Ż. w roli Anglika, przyjąwszy go nader życzliwie przez pamięć dla ojca i przez czucie, że nie zawiedzie powziętej o nim nadziei" (J. S. T. Jasiński, Życiorys Ż).

czwartek, 5 lipca 2012


Po pewnym czasie zmienia miejsce zamieszkania na Żoliborz,
ul. Śmiała nr 2027. Żółkowski ma pójść na medycynę i zostać lekarzem. Jednocześnie bierze lekcje gry na fortepianie u Kurpińskiego i śpiewa u Józefa Polkowskiego. Zdolności muzyczne powodują, że w 1832 zostaje przyjęty do chóru opery z obowiązkiem statystowania w dramatach i komediach. W operze umieszcza go matka, w ten sposób uwalniając syna od słuzby wojskowej w wojsku rosyjskim. Praca w teatrze w tym czasie zwalnia z wojska.


11 listopada 1822 umiera Fortunat Alojzy Żółkowski w wieku 45 lat. Jego syn mały Alojzy ma 8 lat. Po śmierci ojca opiekę  nad chłopcem sprawują dyrektor teatru Ludwik Osiński, reżyser, aktor Ludwik Adam Dmuszewski. Alojzy wraz z matką bywalprawie codziennie na każdym przedstawieniu w Teatrze. Mieszka niedaleko na ulicy Świętojerskiej nr 1771. Rozpoczyna naukę w szkole Pijarów jednej z najlepszych w Warszawie, mieszczącej się na Żoliborzu.

Życie artysty uznać można uznać za dość monotonne praca zawodowa: występy, próby, pilne uczenie się ról, mozolne ich opracowywanie w domu. Poza tym rozrywki, restauracje lub przyjęcia, na których lubił błyszczeć. Spacery albo przejażdżki dorożką lub sankami po mieście. Gdzie? Do Ogrodu Saskiego, w Aleje Jerozolimskie lub Ujazdowskie do Łazienek wreszcie do ulubionego Wilanowa czy też Mokotowa. Wiódł życie mieszczańskie. Warszawa była jego domem.


Alojzy Żólkowski - syn, wielki aktor związał sie tylko z jednym środowiskiem teatralnym z Warszawą i nie występował nigdzie indziej (z wyjątkiem Skierniewic, gdzie grywał podczas pobytu cesarzy rosyjskich). Z Warszawy wyjeżdżał rzadko, parę razy na kurację za granicę i kilkakrotnie na odpoczynek w okolice Warszawy, przeważnie do majątku zaprzyjaźnionego Teodora Kuszla.